Przeszedłeś
przez życie moje
jak
złowroga niespodziewana burza
śmiertelnym
kłamstw piorunem
roztrzaskałeś
ufające ci serce
Zapewniałeś
że kochasz nad życie
mocą
kłamstw je zabiłeś
wybaczenia
dziś oczekujesz
będąc
zabójczym zło-wieszczem...
Obdarta
z godności dusza
granicę
śmierci przekroczyła
niegdyś
oczy jak gwiazdy świeciły
dziś
ronią ulewnym deszczem...
...Przenigdy
nie uwierzę
w
zwodnicze zapewnienia
z
piekieł kamieniem jest serce twoje
prócz
kłamstw nic w nim nie ma
Uśmiercasz
wszystko co żyje
światło
w ciemność zamieniasz
miłości
słowami chaos siejesz
nadchodzi
czas rozliczenia...
Przekonana
byłam że byłeś
mężczyzną
życia mojego
myliłam
się bardzo tak myśląc
bezgranicznie
ufając latami...
...Okazało
się w końcu że
jesteś
najokrutniejszym niegodziwcem
świadomym
psychopatą
jakiego
na drodze życia spotkałam
Ran
trwałych które pozostawiłeś
nigdy
żaden czas nie uleczy
krzywda
jakiej zaznałam
jest
niezapominana...
Napisany
dnia 18 lipca 2014 roku, godzina 19:13





